środa, 24 sierpnia 2016

Na kokardkę ....

   Kolejna kreacja miała być tylko różową spódniczką , no cóż chyba mnie już troszkę znacie . Tak , tak macie rację - nie mogłam poprzestać tylko na spódniczce , musiałam dorobić bluzeczkę .  Dla dekoracji doszyłam kokardki z guziczkiem , które wypatrzyłam w malutkiej nowej pasmanterii .









sobota, 20 sierpnia 2016

Podróże małe i duże - Jeruzal czy Wilkowyje ...

    Dzisiaj zabiorę Was na wycieczkę do Wilkowyi !   Serial Ranczo kręcono w kilku miejscowościach , ale najsłynniejszy jest Jeruzal i ulubiona przez wszystkich ławeczka . W słynnym sklepie " U Krysi " można kupić wino Mamrot i usiąść sobie na jednej z dwóch już teraz ławeczek .

     Słynne serialowe miejsca są opisane na tablicach . Wszystko przygotowane  pod turystów , których jest bardzo dużo . Można by rzec że " magister  Duda dobrze wykonał swoją pracę " .
 Warto również odwiedzić sąsiednie miejscowości  gdyż serial kręcony był również w okolicznych miejscach .
 Latowicz - znajdziecie Urząd Gminy
 Rozstanki - dom wójta
Strachomin - restauracja " U Japycza "










 Na widoku  przystanku poprzestaniemy - resztę :
 Dom Zielarki , Plebania , ośrodek zdrowia , biuro senatora Kozioła , nowa szkoła , czy Apteka Witebskiego polecam zobaczyć samemu .

wtorek, 16 sierpnia 2016

Z różą na kajak ....

   Dzisiaj dostałam nową sukienkę - ma falbaneczkę u dołu  i różę przy dekolcie . Oj jak mi się ona podoba . Jeszcze tylko się uczeszę i idę na spacer. Spacerek sobie zrobię długi , pójdę na molo. Może spotkam tą przemiłą panią z psami .  Tak lubię się z nimi bawić . No to wychodzę  PA wszystkim domownikom !




                           O kajak ! Chyba się zgubiłam !
 No nareszcie  trafiłam do domu - to był naprawdę bardzo , bardzo długi spacer .
       

                                 Z innej beczki  smaku .....

    
 Zupa - krem z patisonów polecam bo pychotka . Robiłam pierwszy raz ale nie ostatni .
Jak ja lubię takie proste i szybkie przepisy .  Patisony , włoszczyzna , groszek no i oczywiście cebula oraz czosnek . 

sobota, 13 sierpnia 2016

Dalie - begonią zwane ....

     Witam Was - Nie  wcale się nie pomyliłam ! Ten tytuł jest na temat o którym zaraz napiszę . A było to tak : dawno , dawno temu ......... no może nie tak dawno ale rzecz się działa któregoś pięknego wiosennego dnia .  Na spotkaniu towarzyskim koleżanka zaczęła opowiadać jak to właśnie zmienia całkowicie wygląd swojego przydomowego ogrodu . Momentalnie zaczęła się dyskusja nad  wizją  zagospodarowania jej dużego terenu . Każda miała inne wyobrażenie i pojawiło się kilka propozycji aranżacji terenu .Niestety koleżanka nas szybko ostudziła mówiąc , że zmiany dokonuje wynajęta firma , a jej rola polega tylko na tym , że ma wskazać rośliny , które chce zostawić . I tutaj padło pamiętne zdanie " Mam bardzo dużo begonii chcecie ?   "  Kto był chętny to się zgłosił - Telefonicznie poinstruowany mąż zrobił tak jak żona kazała , ładnie powkładał roślinki do odpowiedniej liczby woreczków -  hm tylko , że przywiózł dalie .  I tak mój i koleżanek ogródek wzbogacił się o te jakże różnorodne kwiaty .


















 Sami powiedzcie czy te " begonio - dalie " nie są śliczne . Teraz tylko musimy się powymieniać z koleżankami kolorami  i każda z nas będzie miała  rajski ogród .
 A nowy ogród koleżanki jest śliczny , nowoczesny - tylko jakoś tak mało kolorowy - Czyżby zabrakło w nim naszych " begonio- dali " ?

środa, 10 sierpnia 2016

Z Meksyku ......



 Koleżanka wróciła z Meksyku i przywiozła mi ślicznie kolorowy pled .Umówiłyśmy się na dzisiaj na małe ploteczki . Oj ta Barbarella zawsze się musi spóźnić . No nic muszę poczekać wezmę książkę i poczytam , przynajmniej czas oczekiwania mi szybciej zleci .


                                                    No jesteś nareszcie !





  Na miłych pogaduszkach czas nam szybko płynął . Nawet nie zauważyłyśmy ,że niebo się zachmurzyło . Dopiero  padający deszcz wygonił nas pod daszek . Zrobiło się chłodno -  okryj się Barballelo zobacz jakie cieplutkie cudo mi podarowałaś .
 Historia lalkowego kocyka !
   Koleżanka postanowiła już nie haftować i przyniosła mi woreczek resztkami z muliny . Hm - podobno darowanemu koniowi itd ... cóż jednak powiem ,że w woreczku było jedno kłębowisko nici . Zaczęłam je rozplątywać z myślą co też z tych niteczek zrobić . I w końcu wymyśliłam - zrobię kolorowy kocyk . Rozplątane niteczki były różnej długości . Te króciutkie  posłużyły do zrobienia środka . Wyciągane kolejne dłuższe muliny utworzyły resztę pledu . Kolorystyka zupełnie dowolna .