niedziela, 22 lipca 2012

A ja rosnę i rosnę !

                   Dziękuję Wszystkim za odwiedziny i miłe słowo !
 W soboty i niedziele wracam do mojego obrusiku - jak widać rośnie i rośnie .Przerósł już mnie  a jeszcze trochę mu brakuje . No ale już mam z górki ,czyli połowa minęła . Robię go najczęściej na działce bo tam mi się fajnie dzierga .
   Tymczasem w domu nalewek dalszy ciąg ..

    Z czarnej porzeczki robię pierwszy raz to zobaczymy jak będzie smakować .

    Natomiast  " Smoczyca " z czerwonej porzeczki jest już wypróbowana  - sprawdziła się i zaraz po malinówce znika z karafki .
Ubiegnę  Wasze pytania co do alkoholu - mam koleżankę w Moskwie i to są wszystko prezenty od  Oli .Zawsze się stara przywieźć mi dobry napitek to i jakoś nalewek jest przednia .

    A kwiatki  przyniosłam sobie do wazonu - ślicznie wyglądają tylko nie pomyślałam  że teraz będę biegała i obcinała  pręciki .

18 komentarzy:

Marcia pisze...

WITAJ EWO..Ty to zawsze masz pełne ręce roboty i takie pyszności i cudeńka tworzysz...ściskam :) A kwiatki przepiekne . takich nie mam niestety :(

kasia pisze...

Bardzo duzy będzie ten obrus, dużo roboty przed Tobą ale efekt końcowy jest tego wart. Uwielbiam domowe nalewki, też troche eksperymentuje w tym temacie:))

Finextra pisze...

Obrus zapowiada się pięknie, ale roboty to jeszcze przy nim jest, cierpliwości to Ci nie brakuje. Napatrzyłam się na produkcję naleweczek, chyba więc pójdę do barku poszukać czegoś dobrego. Pora sprzyja.
Pozdrawiam cieplutko:)

majeczkowo pisze...

No obrus na wieeeeeeeeeelki stół:)lub ławę:)
Super sprawa z tymi naleweczkami,a mogłabyś zdradzić dokładny przepis?czy tylko zalewasz,a potem przelewasz?
Oj kwiatki brudzące,ale ładne:)
Pozdrawiam

Robótki Marleny pisze...

Kawał duży już zrobiłaś. Będzie śliczny ale jeszcze trochę Ci zostało, masz cierpliwość:)
pozdrawiam, Marlena

halszka pisze...

Masz Ewuniu anielską cierpliwość .Obrus w takim rozmiarze wymaga dużo pracy.
Naleweczki super sprawa.
pozdrawiam

z resztek ... czasu pisze...

Dziękuję za miłe powitanie, podczytuję bloga i postanowiłam się ujawnić. Gdzieś na strychu też mam maszynę dziewiarską, może pora znów coś na niej zrobić. Pozdrawiam :)

modesty pisze...

podziwiam za cierpliwość przy dzierganiu obrusa!! pozdrawiam Basia

Renka pisze...

Niesamowity będzie a raczej już jest ten obrusik. Podziwiam Twoją cierpliwość.Pozdrawiam serdecznie:)

aniam1009 pisze...

Och podziwiam Cię z tym obrusem :)) Ale teraz już chyba niedużo do końca, prawda? :))

Docia pisze...

Jeny, gratuluję cierpliwości, jest piękny ale wykończyłby mnie. ;))) Pozdrawiam serdecznie. :)

Iwona pisze...

Obrus będzie imponującycych rozmiarów, gratuluję cierpliwości.

Łucja-Maria pisze...

Powiem Ci bardzo szczerze!!!
Podziwiam Cię, że robisz taki obrus. Masz anielskie nerwy.
Toż to straszna dziubdzianina.
Oj gdybym miała taką cierpliwość. Deczko Ci zazdroszczę.
Też robię nalewki. Są fantastyczne.
Zauroczyłaś mnie swoimi liliami. Są piękne.
Pozdrawiam

ashki pisze...

Obrus robi wrażenie:))) A nalewki smaka;)

eve-jank pisze...

Obrus faktycznie rośnie i zaprawy robisz, super

Radziejowe Zacisze pisze...

Oj te naleweczki. Miałam z moich porzeczek robić dżemik, ale nie wiem czy nie zmienię zdania. Pozdrawiam cieplutko. Ania:)

Beata T pisze...

Przepiękna lilia :)
hmmmm ale naleweczek będzie , z czarnej porzeczki +agrest jest wyśmienity soczek ;)
Super obrus się powiększa :)

Paulina pisze...

jak tylko mój domeczek się wybuduje tez zabieram sie za robienie takich pyszności a przedewszystkim musze je posadzić ale to jeszcze 2-3 latka trzeba czekac pozdrawiam ciepluteńko