Dzisiaj Was witam z mojej działeczki . Cieplutko to zamiast w domu miło jest spędzić czas w otoczeniu roślinek . Jednak przez upały krótko można się cieszyć ich pięknem . W tym roku maki mi się wysiały w całkiem innych miejscach niż chciałam , ale efekt końcowy nie przestaje mnie zadziwiać . W kawowym kąciku zrobiło się nawet patriotycznie - Białe róże i czerwone maki a w oddali okrzyk HURRA nasi strzelili gola .
Maki mam na każdej rabatce i chyba to robota wiatru ,że tak powędrowały mi w każdy zakątek. Gdzie się nie obrócę to czerwona główka makówki .
Taki mam cudny widok jak popijam sobie kawkę .
Nawet zwykłe maki łąkowe mi w tym roku wyrosły .
A tu przedstawiam Wam pierwszą ofiarę ledwo rozpoczętych wakacji . Ktoś podrzucił na działki młodą kotkę . Domowa bo ludzi się nie boi , do altany wchodzi i na kolana wskakuje . Na razie jest pod naszą opieką ale już mam obawy co będzie zimą - do schroniska nie przyjmą bo kotów jest za dużo , ja do mieszkania też nie mogę - no i mam problem . Koleżanka poradziła " to przegoń " - jakoś nie potrafię bo to nie rozwiązuje problemu biednego , zagubionego kotka . Szkoda mi kociaka .
Nazwaliśmy ją Franka .Siedzi cały czas pod lub na stole .