środa, 28 września 2016

Podróże małe i duże - Zamek w Mirowie

   Moja kolejna przerwa w podroży znalazła się 12 km od   Zamek na skale - TUTAJ . Czyli dalej jesteśmy na trasie zamków Orlich Gniazd .   Dzisiaj zabieram Was w  miejsce gdzie można wspaniale spędzić dzień . Ktoś może powiedzieć , że to tylko ruiny . Owszem tylko ruiny ale w jakim miejscu .
 Powiem jedno jeżeli wybieracie  się tam rano w ciepły słoneczny dzień to spokojnie zabierzcie koc , książkę bo kawę znajdziecie na miejscu , a do domu wrócicie na pewno wieczorem .
 Samo obejście zamku nie zajmie dużo czasu , ale warto . Zresztą zobaczcie sami czym się zachwyciłam !



                             Troszeczkę wiadomości .


 Zamek Mirów został zbudowany w czasach Kazimierza Wielkiego około połowy XIV w., choć przypuszcza się, że już wcześniej istniały w tym miejscu drewniano-ziemne zabudowania. Początkowo warownię tworzyła kamienna strażnica podległa pod pobliski zamek w Bobolicach, która wraz z nim wchodziła w skład systemu obronnego znanego dziś jako Orle Gniazda.
Strażnicę bardzo szybko rozbudowano do rozmiarów zamku. Warownia została nadana jako lenno Władysławowi Opolczykowi przez Ludwika Węgierskiego, jednak za prowadzenie wrogiej Polsce polityki Władysław Jagiełło odebrał ją. Pod koniec XIV w. zamek w Mirowie stał się własnością Krystyna z Koziegłów, z czasem przechodząc w ręce kolejnych rycerskich rodów. W 1442 r. dobra mirowskie nabył Piotr z Bnina i zapoczątkował rozbudowę zamku. Kontynuowali ją następni właściciele Myszkowscy herbu Jastrzębiec, którzy przenieśli tu swoją siedzibę rodową mianując się „Margrabiami na Mirowie” (Marchio de Mirow). Za ich czasu zamek podwyższono oraz zbudowano wieżę mieszkalną. Jednakże ograniczone możliwości rozbudowy spowodowały, że Myszkowscy przenieśli się do nowej, wygodniejszej siedziby. Zamek przeszedł w ręce Piotra Korycińskiego, a następnie rodziny Męcińskich.
Zamek w Mirowie mocno ucierpiał podczas potopu szwedzkiego, kiedy zniszczono znaczną część murów. Mimo podjętych przez właścicieli prac remontowych powoli popadał w ruinę i ostatecznie został opuszczony w 1787 r. Warownia stała się źródłem kamiennego budulca dla okolicznych mieszkańców, co przyspieszyło jej spustoszenie.
W 2006 r. rodzina Laseckich – obecnych właścicieli zamku – rozpoczęła prace zabezpieczające mające na celu ratowanie tego zabytku.
  Wiadomości ze strony  Wikipedia - TUTAJ






                                          Legenda ! 


Ozdobna pierwsza litera okoliczne legendy mówią o dwóch braciach, niezwykle do siebie podobnych, jeden władał Mirowem, drugi Bobolicami. Żyli hucznie i bogato, w lochach łączących oba zamki mieli ukryte ogromne skarby. Strzegła ich czarownica o czerwonych oczach oraz zły duch wcielony w psa. Pewnego razu jeden z braci wrócił z wojny z piękną księżniczką. Jego brat także się w niej zakochał. Zazdrosny brat, który ją przywiózł, zamknął ją w lochu i kazał strzec czarownicy. Drugi brat chciał pocieszyć księżniczkę więc gdy czarownica odleciała na miotle na Łysą Górę, przyszedł ją odwiedzić. Zazdrosny brat usłyszał warczenie psa i zszedł do lochów. Gdy zobaczył obejmującą się parę jednym cięciem miecza zabił swego brata. Niedługo potem gdy trunkiem zagłuszał wyrzuty sumienia rozszalała się straszna burza i raziła go piorunem. Księżniczka wciąż podobno przebywa w lochach strzeżona przez złą czarownicę, która od czasu do czasu wychodzi na powierzchnie i straszy napotkanych ludzi.


   Legenda ze strony  Zamki Polskie - TUTAJ
   




   Można siedzieć i zachwycać się urokiem miejsca  . Jeżeli znudzi nam się siedzenie wyruszamy  spacerkiem pomiędzy okoliczne skałki Mirowskie



 A ta ścieżka wiedzie do oddalonego 20 min spacerkiem zamku w Bobolicach . Zmęczeni mogą podjechać samochodem  . 
Początek ścieżki - zamek w Mirowie



               Koniec ścieżki - zamek w Bobolicach .

Moje spostrzeżenia : 
Jak na taką małą miejscowość i mało znany zamek turystów było sporo .  Miejsce bardzo dobre na wyciszenie , odpoczynek , kontakt z przyrodą . Znajdziecie tutaj  dobre jedzenie , jak i nocleg w hotelu przy ZAMKU BOBOLICE . A o nim będzie w moim następnym podróżnym poście .

7 komentarzy:

Jadwiga Król pisze...

Super wycieczka i przepiękne zdjęcia:) Pozdrawiam

nawanna pisze...

Wielki szacunek dla właścicieli za chęć ratowania tego wspaniałego zabytku.
Dziękuję Ci za wspaniałą fotorelację:)

olla123 pisze...

Zachwycające miejsce! Już mi się tam marzy sesja z którąś z lalek...
Pozdrawiam serdecznie!

Marzenka Dmowska pisze...

Piękne ruiny zdobią tę okolicę. Trzeba zobaczyć na własne oczy ale strach trochę :-)

Anonimowy pisze...

Mirów tak, ale Bobolice już nie. Zbyt komercyjny, tłumy ludzi. Zamek w Podzamczu ( Ogrodzieńcu ) podobnie. Niedaleko jest jeszcze przepiękna perełka - Smoleń. Cud,miód, malina. Polecam

Jolanta Sobaszek pisze...

Pięknie !

ewinka Nowa pisze...

Malownicze ruiny i piękna okolica :-)))