wtorek, 15 sierpnia 2017

Kocia przyjaźń - Opowieści Franceski.......

        Miau ! Witajcie to znowu ja kotka Franceska ! Moja Pani zostawiła klawiaturkę do mojej dyspozycji to ja Was zapytam, bo może wiecie, może widzieliście....... mojego przyjaciela kota Zebra ? Ale może zacznę od początku.
   Kiedyś jak wyrzucono mnie z mojego domu /.....brrr nie chcę pamiętać tego czasu.../ to po przejściach i kilku walkach znalazłam bezpieczną przystań w ogródku mojej pani. Byłam tam bezpieczna. Pani przychodziła głaskała, karmiła, a ja mruczałam i wdzięczyłam się. Ale w sumie muszę Wam się przyznać, że pokładałam się wszędzie, przenosiłam z miejsca na miejsce i strasznie, ale to strasznie mi się nudziło. Aż któregoś dnia przyszedł do nas KOT. Ale co to za kot ! Pani od razu zawołała on ma plamy jak żyrafa ! Nazwiemy go Zebra , wprawdzie nie wiem co ma żyrafa do zebry, ale ja mała jestem i co ja tam wiem....  
    Zebra był kotem najdzikszym z dzikich - hm cóż za wyzwanie dla młodej kotki. Postanowiłam się nim zająć. Oswajałam go powolutku, krok po kroku. Udało się ! Malutkimi kroczkami. Zebra najpierw siedział w pobliżu mnie, później już podsypiał pod moim fotelem. Tak po prawdzie mówiąc to fotel był Pani ale jak ona tylko go zwalniałam to zajmowałam go ja. Pani zawsze mówiła o już PODSIADŁO w fotelu ! Jakie podsiadło przecież na mnie Pani Franceska wołała!
 O znowu odbiegłam od tematu ale ja przecież kocią kobietką jestem i jak każda kobietka lubię sobie porozmawiać. Pani to czasami mówi o już Bielicka się włączyła, nie wiem o co jej się rozchodzi ale przecież muszę jej wytłumaczyć i wymiałczeć o co mi się rozchodzi. Usłyszałam kiedyś, że gadatliwym kotem jestem... no jestem i już! 
  A a o czym ja to mówiłam? Mmmm już wiem ! Jak oswajałam Zebrę! Jak już jedliśmy z jednej miski - sprawiedliwie kąsek ja kąsek On to pokazałam mojemu koledze, że ludzie wcale tacy źli nie są. Nauczyłam go wchodzić do altanki i siedzieć sobie w ciepełku, oraz że głaskanie to bardzo fajna sprawa. 





    Długo też trwało zanim Zeber wskoczył na fotel. Co go naprosiłam, kusiłam i kusiłam aż w końcu mi się udało. Wskoczył i już zawsze siedzieliśmy razem. Praktycznie byliśmy nierozłączni. I nie uwierzycie ale mój przyjaciel Zeber postanowił zaufać mojej Pani i wskakiwał jej na kolana. Jak on się z tego głaskania i przytulania cieszył i mruczał takim głosem......oj jak on męsko mruczał.
  Aż któregoś dnia usłyszałam jak pani mówiła.... musimy koniecznie  koty zabrać bo znowu ktoś je truje. Tak znalazłam się u mojej Pani w domu ! Z tego co moje uszy usłyszały Zeber zniknął. Mam nadzieję, że nic mu nie jest.
 

      I tu moja prośba może widzieliście gdzieś mojego kociego przyjaciela Zebra. Tęsknię za nim okropnie! Ciągle wypatruję go z mojego punktu widokowego. Nawet już na fb go szukałam i nic.  Mam tylko nadzieję że jak już zaufał ludziom to znalazł sobie fajny dom i też tęskni za swoją przyjaciółką.

13 komentarzy:

Sikoreczka pisze...

Piękne koty.
Oby Zebra sie znalazł'a
Szkoda, bo bardzo bardzo ładne ma ubarwienie.

Pozdrawiam
ps. Wolę mimo wszystko pieski. :D

olla123 pisze...

Przyjemna opowieść o kociej przyjaźni... też mam nadzieję, że drugi kot się odnajdzie :-)
Pozdrawiam Cię Ewuniu :-)

Molly Mel pisze...

Cudowne !!!!!

Ольга pisze...

Прекрасная история)))

Karolina90 pisze...

Wspaniała opowieść. Mam nadzieję, że Zeber znalazł przyjazny dom, w którym czuje się bezpiecznie. Kocham koty, mam nawet jednego. Nie żaden rasowiec, ale najzwyklejszy w życiu dachowiec. Jest przesympatyczny i nie zamieniłabym go na żadnego innego. Podoba mi się u Ciebie, chyba będę tu częściej wpadać. Już teraz dodałam bloga do obserwowanych. Pozdrawiam serdecznie

Gosia pisze...

Piękne kotki, oby Zeber się znalazł

♥ Łucja-Maria ♥ pisze...

Prześliczne kociaki. Mam nadzieję, że zebra wróci do Ciebie Francesko. Nie trać nadziei.
Do mojego warzywnika z okolicznych pól ściągają nornice. Mnóstwo nornic. Najlepszą metodą na ich tępienie byłoby przed ogrodzeniem sypanie do dziur trutki na szczury. Nigdy bym tego nie zrobiła ponieważ po łąkach chodzą czyjeś koty. Mogą zjeść podtrutą nornicę i wtedy też się zatrują.
Serdecznie pozdrawiam:)

Crissi pisze...

Lovely shots!

Elena pisze...

Urocze kociaki :)

MonikaS pisze...

Śliczne kocurki :)
Pozdrawiam:)

Marzenka Dmowska pisze...

Na pewno wróci do Was. Koty lubią się wałęsać, ale znajdzie drogę do domu :-)Moim zdaniem wyjątkowa ta kocia przyjaźń. Moje koty co najwyżej się akceptowały, ale koło siebie nigdy nie siadały. Teraz czekam na drugiego kota, ciekawe, czy będzie wesoło?
ps miałam kota bardzo podobnego do Czarnego przez 16 lat. Ale charakter miał zgoła odmienny, hehe

Dominika Myszkimama pisze...

U nas w podobny sposób pojawił się ranny kotek. Co do nas raczej nieufny, psa mocno nie lubi za to przyjaźni się z pozostałymi kociakami, razem śpią myją się i jedzą . Mam nadziwję że Wasz kotek się odnajdzie

SRUN POR pisze...

Piękne kotki, oby Zeber się znalazł
โกลเด้นสล็อต
สูตรบาคาร่า
gclub