wtorek, 23 lipca 2019

Ostatnie a jednak pierwsze....

        W sezonie jesiennym dostałam bardzo, bardzo dużą dynię. Podzieliłam się nią z wszystkimi chętnymi, a resztę starłam, zapakowałam w woreczki i do zamrażalnika / swojego i reszty rodzinki/. Przez cały zimowy sezon wyciągałam po woreczku i był krem z dyni lub dyniowe ciasto. Teraz przyszedł czas gdy wyjęłam z zamrażalnika ostatni woreczek. Ciasto /według przepisu na ciasto marchewkowe/ wyszło pyszne i aż do jesieni muszę czekać na następne. Kolejna dynia musi urosnąć.

      Czy u Was też mirabelki tak pięknie obrodziły w tym roku? I pomyśleć, że ich nikt nie podlewał.



7 komentarzy:

Urszula97 pisze...

Jakoś dni nie pokochałam, wolę cukinię.Mirabelki są super i sporo ich.U mnie ogórki,fasolka pięknie rodzi i sporo śliw renklod.Przetwory dzieją się na bieżąco.Lubię to.

Maks pisze...

Uwielbiam ciasta i zupy-kremy z dyni, coś cudnego! Miałem kiedyś mirabelkę w sadzie, będąc dzieckiem zawsze ochoczo szedłem z koszyczkiem i zbierałem te cudowne śliweczki, chciałbym bardzo znów ją u siebie mieć, zawsze tak pięknie obradzała! Pozdrawiam! ;)

Atelier Marysi pisze...

U nas w tym roku też jest trochę śliwek. Dobry pomysł mi podałaś z dynią . Pozdrawiam serdecznie ☺🍎🍒

renya pisze...

Dynie uwielbiam w każdej postaci, a dyniowe ciasto to już szczególnie, choć mi się raczej z jesienią kojarzy:-)

Basia Nolberczak pisze...

A jakiś przepis możesz podać? Ładnie wygląda:) Ja z dynii tylko dżem robiłam:) Pozdrawiam

Agnes Agnieszka pisze...

W takiej postaci nie mialam do czynienia z jaśminem

Beata T pisze...

Mniam ale apetyczny widok- ciacho a te mirabelki aż się uśmiechają :)
pozdrawiam