Już za przysłowiową chwilkę będzie się kończył ten rok. Bywało różnie dni lepsze, dni gorsze jak to w życiu, raz słońce, raz deszcz. Jedni z nas się obijali-czytaj wypoczywali, inni natomiast od nawału pracy mieli chroniczny brak czasu. Jednak miejmy nadzieję, iż Ci z nas którzy mieli rok pełen trosk i kłopotów naprawdę odpoczną od wszelkich zmartwień. Jestem pełna wiary, że nasze grono nie zmniejszy się, a tylko z radością będziemy witać nowych blogowiczów. I tego się trzymajmy !
Mój roczek zaczął się od wykańczania rozpoczętych dekoracji jajeczno - papierowych. Nie było tego dużo i nic więcej nie stworzyłam przez kolejne miesiące.
Troszkę podróżowałam głównie zwiedzając ruiny, którymi jestem oczarowana.
No cóż to był kolejny rok w którym moja szafa raczej nie pęczniała. Kilka szalików dwa sweterki to niezbyt imponujący dorobek. Może uda się zapełnić półki w następnym roczku.
I teraz zaczyna się całkiem inna historia. Wprawdzie żadnych foteli w tym roku nie zrobiłam, ale za to z hamaków jestem dumna. Natomiast trzeba przyznać, że jeszcze nie miałam takiego roku tak całkowicie poświęconemu strojeniu lal. Bo jeżeli sukienek dla Evi powstało kilkanaście, to ubrań dla Barbie zrobiłam naprawdę dużo. Dopiero przy zrobieniu tego podsumowania zobaczyłam ile tych ubranek powstało.
Hm. A teraz przejdę do tej najbardziej ulubionej przeze mnie formy spędzania wolnego czasu - czyli do czytania. Myślałam, że rekordu z tamtego roku już nie pobiję, ależ się myliłam. W tym roku przeczytałam 117 pozycji. Książki różne w swojej treści, jedne godne polecenia inne przeciwnie, ale wszystkie przeczytane od pierwszej do ostatniej strony.
























































