Lato to czas robienia nalewek . Chociaż teoretycznie niektóre z nich nadają się od razu do spożycia to jednak pełnię aromatu uzyskują dopiero po 2-3 miesiącach . Ja należę do tej drugiej grupy i delektuje się nalewkami dopiero w długie jesienne wieczory . Oto moje ulubione .
Maliniak dyrektorski !
Z malinami sprawa jest bardzo prosta .
Zrywamy i zalewamy koniakiem . Ustawiamy na słonecznym parapecie .
Po miesiącu zlewamy nalewkę do butelki ,a maliny zasypujemy cukrem z odrobiną wanilii .
Ustawiamy na parapecie gdy cukier się rozpuści / 1 m-c / przeciskamy maliny przez gazę a sok łączymy z miesiąc wcześniej odlaną nalewką . Po kolejnym miesiącu łączenia się smaków maliniak gotowy do spożycia .
Smoczyca
To nalewka z czerwonych lub czarnych porzeczek .
Wysuszone porzeczki zalewamy wódką + spirytusem /1:1/ + przekrojona wanilia .
Zakręcamy i odstawiamy na słoneczny parapet na okres m-ca . Co kilka dni słojem należy potrząsnąć .Po tym czasie nalew zlewamy ,a porzeczki zasypujemy cukrem i znowu na parapet . Gdy cukier się rozpuści wyciskamy porzeczki a sok łączymy z nalewem .
Zamknięte nalewki odstawić w chłodne miejsce na 3 m-ce po tym czasie Smoczycą można się delektować .
Na moim parapecie nabierają mocy Smoczyce z czerwonej i czarnej porzeczki .