niedziela, 3 sierpnia 2014

Wiadro wiadru nierówne

 A było to tak : wcale nie za górami , wcale nie za lasami ale jednak przyfrunął  wiaterek i przewróciło moją   Araukarię . Doniczka poszła w drobny mak , a że nie miałam innej pod ręką to wsadziłam drzewko do wiadra .
  Do drugiego wiadra wsadziłam poziomki . I rosły sobie roślinki w wiaderkowych straszakach .
          Az postanowiłam coś z tymi potworkami zrobić . Wiadra zostały pomalowane i obklejone serwetkami .Wylakierowane i proszę bardzo !
 
Jak Wam się podobają  ? Ja jestem bardzo zadowolona i chociaż serwetki przyklejałam nie patrząc na wzorek to wygląda to o niebo lepiej niż poprzednia wersja . 
Tak było wczoraj
A dzisiaj rano upiekłam bułeczki z jabłkami . Szybciutko pojechałam na działkę , gdzie popijając kawkę podziwiam moją wczorajszą pracę .
Aniu dziękuję za podpowiedź co do lakieru .


czwartek, 31 lipca 2014

Ciąg dalszy nastapił .

            Pierwsze spotkanie z Anią opisałam w poście TUTAJ . Ania długo musiała czekać na obiecaną kawę na działce . Ale jest nareszcie udało się i spotkałyśmy się .
  Pogadałyśmy i okazało się ,że jeszcze jedna blogowiczka jest z naszego miasta , czyli następne spotkanie już w powiększonym składzie .
.
 A zobaczcie jaką fajną świeczkę dostałam od Ani .

poniedziałek, 28 lipca 2014

Czas na sukienki

Oj  za gorąco na coś większego , pozostaje jedynie tworzyć takie sukieneczki .
                            Jedna to " porzeczkowa panienka  "
                                               A druga  "błękit nieba "
             Laleczki mają 11 cm -  tak ,tak laleczki  jak by inaczej to bliźniaczki przecież .
                A po skończonej pracy - siedząc na leżaczku podziwiam lilie ,
                które mają po 2 olbrzymie kwiaty , a wyglądają tym bardziej ciekawie ,że są niskie .  
         Wszystkie trzy są żółte i o takich wielkich kielichach .
                                            A miały być wysokie i  kolorowe

czwartek, 24 lipca 2014

Było i nie ma

  Ja już tak mam ,że jeżeli tylko pokażę jakiś choćby mały fragment robótki , to już po niej .

   Końca się nie doczeka i już .Zawsze coś stanie na przeszkodzie , tak było i tym razem . Niby wszystko tak jak ma być , a jednak źle leży to i już go nie ma . Został tylko duży kłębek włóczki . Będzie coś innego, bo z tej samej włóczki nie robię tego co było . Takich rzeczy pokazanych to mam kilka i już są przeznaczone do prucia . Czy i Wy tak macie ?

                                           Czytadełka

           Bardzo dawno nie pisałam o przeczytanych książkach  to szybciutko naprawiam ten błąd. Książki proponowane na lato,
                                oraz te troszkę cięższe .
                                          I książki czytane z synem .

niedziela, 20 lipca 2014

Czyżby niż ?

          Upał ,że paść można a mi się jagodzianek zachciało . Słodyczy nie jadam a tu taka chętka - jak nic niż idzie .Przecież jest stwierdzone naukowo na nadchodzący niż  więcej jemy . No i tego z czystym sumieniem się trzymajmy .
  I tak z taką  wielką ochotą na jagodzianki wstałam i jeszcze bez śniadania wzięłam się do pracy .
 Ciasto rośnie - jagody wymieszałam z łyżką dżemu to lepiej się nakłada i nie potrzeba cukru .
    Blacha wysmarowana masłem ,żeby bułeczki ładnie pachniały . Przed pieczeniem jagodzianki  posmarowałam mlekiem .
                     Piekarnik nagrzany no to do pieca - upieczone polukrować i GOTOWE !
           No teraz można wypoczywać - zasłużyłam ! Aha to są moje pierwsze jagodzianki - cioteczko dziękuje za naukę .