środa, 30 sierpnia 2017
Wakacyjne inspiracje......
No nareszcie siedzę na walizkach. Doczekałam się i ja urlopu. Krótki bo krótki ale jest.....jeszcze tylko domknąć walizkę, chwycić jakieś książki i w drogę. Mam kategoryczny zakaz brania drutów na urlop. Ma być całkowity odpoczynek i dlatego zostawiam Wam decyzję w jakich kolorach mam po powrocie zrobić kolejną chustę. Sama jestem ciekawa co z tego wyniknie - pomysłów w głowie pełno, tylko nie wiadomo od czego zacząć. Ja odpoczywam a Wy decydujcie zostawiam Wam kilka kolorystycznych inspiracji.....
sobota, 26 sierpnia 2017
Letnia bryza ....
Za kilka chwil zaczynam się pakować. Nareszcie! Nareszcie mam zasłużony urlop. Chociaż nie jest długi bo tylko tygodniowy, ale tylko na tyle mogę wyrwać się z domu.Jadę nad morze tak nad nasze morze. Hm .... wiem co powiecie. O tej porze to już chłodno, zaraz ciemno. No cóż trudno jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. A ja biorę ze sobą te ciepłe kapciuszki, które chociaż kolorem będą mi przypominać lazurowe wybrzeże.
Jak fajnie mieć gości- kapciuchów już nie posiadam poszły w inne ręce, a raczej na inne nogi.Bo w końcu po co mi ciepłe kapcie na wakacyjnym urlopie....
Jak fajnie mieć gości- kapciuchów już nie posiadam poszły w inne ręce, a raczej na inne nogi.Bo w końcu po co mi ciepłe kapcie na wakacyjnym urlopie....
poniedziałek, 21 sierpnia 2017
Sacre Coeur .......
Wpadł mi do rąk motek Holst Garn Coast -jest to mieszanka bawełny z merino. Z takiej lekkiej włóczki mógł powstać tylko lekki szal. W trakcie poszukiwania wzoru trafiłam na stronę Nim Teasdale, gdzie znalazłam darmowy wzór o nazwie Sacre Coeur TUTAJ. Powiedzcie sami jak można nie zrobić Najświętsze Serce - tylko dlaczego u mnie jest siwe ? Hm teraz dopiero się nad tym zastanawiam.
Włóczka Holst Coast zakupiona w Aspen Yarn TUTAJ
Druty 3,5 mm
Wielkość 142/40
Waga 47 g
Wzór bardzo fajnie się robiło, jest powtarzalny i tylko jednocześnie czytać książkę przy takiej robótce nie można.
Włóczka Holst Coast zakupiona w Aspen Yarn TUTAJ
Druty 3,5 mm
Wielkość 142/40
Waga 47 g
Wzór bardzo fajnie się robiło, jest powtarzalny i tylko jednocześnie czytać książkę przy takiej robótce nie można.
wtorek, 15 sierpnia 2017
Kocia przyjaźń - Opowieści Franceski.......
Miau ! Witajcie to znowu ja kotka Franceska ! Moja Pani zostawiła klawiaturkę do mojej dyspozycji to ja Was zapytam, bo może wiecie, może widzieliście....... mojego przyjaciela kota Zebra ? Ale może zacznę od początku.
Kiedyś jak wyrzucono mnie z mojego domu /.....brrr nie chcę pamiętać tego czasu.../ to po przejściach i kilku walkach znalazłam bezpieczną przystań w ogródku mojej pani. Byłam tam bezpieczna. Pani przychodziła głaskała, karmiła, a ja mruczałam i wdzięczyłam się. Ale w sumie muszę Wam się przyznać, że pokładałam się wszędzie, przenosiłam z miejsca na miejsce i strasznie, ale to strasznie mi się nudziło. Aż któregoś dnia przyszedł do nas KOT. Ale co to za kot ! Pani od razu zawołała on ma plamy jak żyrafa ! Nazwiemy go Zebra , wprawdzie nie wiem co ma żyrafa do zebry, ale ja mała jestem i co ja tam wiem....
Zebra był kotem najdzikszym z dzikich - hm cóż za wyzwanie dla młodej kotki. Postanowiłam się nim zająć. Oswajałam go powolutku, krok po kroku. Udało się ! Malutkimi kroczkami. Zebra najpierw siedział w pobliżu mnie, później już podsypiał pod moim fotelem. Tak po prawdzie mówiąc to fotel był Pani ale jak ona tylko go zwalniałam to zajmowałam go ja. Pani zawsze mówiła o już PODSIADŁO w fotelu ! Jakie podsiadło przecież na mnie Pani Franceska wołała!
O znowu odbiegłam od tematu ale ja przecież kocią kobietką jestem i jak każda kobietka lubię sobie porozmawiać. Pani to czasami mówi o już Bielicka się włączyła, nie wiem o co jej się rozchodzi ale przecież muszę jej wytłumaczyć i wymiałczeć o co mi się rozchodzi. Usłyszałam kiedyś, że gadatliwym kotem jestem... no jestem i już!
A a o czym ja to mówiłam? Mmmm już wiem ! Jak oswajałam Zebrę! Jak już jedliśmy z jednej miski - sprawiedliwie kąsek ja kąsek On to pokazałam mojemu koledze, że ludzie wcale tacy źli nie są. Nauczyłam go wchodzić do altanki i siedzieć sobie w ciepełku, oraz że głaskanie to bardzo fajna sprawa.
I tu moja prośba może
widzieliście gdzieś mojego kociego przyjaciela Zebra. Tęsknię za nim
okropnie! Ciągle wypatruję go z mojego punktu widokowego. Nawet już na
fb go szukałam i nic. Mam tylko nadzieję że jak już zaufał ludziom to
znalazł sobie fajny dom i też tęskni za swoją przyjaciółką.
Kiedyś jak wyrzucono mnie z mojego domu /.....brrr nie chcę pamiętać tego czasu.../ to po przejściach i kilku walkach znalazłam bezpieczną przystań w ogródku mojej pani. Byłam tam bezpieczna. Pani przychodziła głaskała, karmiła, a ja mruczałam i wdzięczyłam się. Ale w sumie muszę Wam się przyznać, że pokładałam się wszędzie, przenosiłam z miejsca na miejsce i strasznie, ale to strasznie mi się nudziło. Aż któregoś dnia przyszedł do nas KOT. Ale co to za kot ! Pani od razu zawołała on ma plamy jak żyrafa ! Nazwiemy go Zebra , wprawdzie nie wiem co ma żyrafa do zebry, ale ja mała jestem i co ja tam wiem....
Zebra był kotem najdzikszym z dzikich - hm cóż za wyzwanie dla młodej kotki. Postanowiłam się nim zająć. Oswajałam go powolutku, krok po kroku. Udało się ! Malutkimi kroczkami. Zebra najpierw siedział w pobliżu mnie, później już podsypiał pod moim fotelem. Tak po prawdzie mówiąc to fotel był Pani ale jak ona tylko go zwalniałam to zajmowałam go ja. Pani zawsze mówiła o już PODSIADŁO w fotelu ! Jakie podsiadło przecież na mnie Pani Franceska wołała!
O znowu odbiegłam od tematu ale ja przecież kocią kobietką jestem i jak każda kobietka lubię sobie porozmawiać. Pani to czasami mówi o już Bielicka się włączyła, nie wiem o co jej się rozchodzi ale przecież muszę jej wytłumaczyć i wymiałczeć o co mi się rozchodzi. Usłyszałam kiedyś, że gadatliwym kotem jestem... no jestem i już!
A a o czym ja to mówiłam? Mmmm już wiem ! Jak oswajałam Zebrę! Jak już jedliśmy z jednej miski - sprawiedliwie kąsek ja kąsek On to pokazałam mojemu koledze, że ludzie wcale tacy źli nie są. Nauczyłam go wchodzić do altanki i siedzieć sobie w ciepełku, oraz że głaskanie to bardzo fajna sprawa.
Długo też trwało
zanim Zeber wskoczył na fotel. Co go naprosiłam, kusiłam i kusiłam aż w końcu mi
się udało. Wskoczył i już zawsze siedzieliśmy razem. Praktycznie byliśmy
nierozłączni. I nie uwierzycie ale mój przyjaciel Zeber postanowił
zaufać mojej Pani i wskakiwał jej na kolana. Jak on się z tego głaskania
i przytulania cieszył i mruczał takim głosem......oj jak on męsko
mruczał.
Aż któregoś dnia usłyszałam jak pani mówiła.... musimy koniecznie koty zabrać bo znowu ktoś je truje. Tak znalazłam się u mojej Pani w domu ! Z tego co moje uszy usłyszały Zeber zniknął. Mam nadzieję, że nic mu nie jest.
piątek, 11 sierpnia 2017
Gwiaździsta Rzeka....
Pod ten balkon pełen pnących róż,
Na uliczki te znajome tak.......
sł. W. Młynarski
Nie tylko podróżując lubię wracać w znajome strony, ale również wracać do już raz zrobionych wzorów. Tym razem powróciłam do wzoru River TUTAJ by Sylvia McFadden. Moja pierwsza wersja wzoru Black River TUTAJ okazała się jakoś taka mała. Tym razem wzięłam większe druty i bardzo mocno zblokowałam chustę. Wyszła większa i bardziej przyjemniejsza. Brzeg robiłam według pomysłu jednej z koleżanek przerabiając 2 oczko kolorem do przeciągnięcia. Fakt nie miałam nitek do chowania ale czy ten brzeg dobrze wygląda osądźcie sami.
Włóczka Drops Flora kolory: indygo 10, jasny dżins 13
Katia Silky Lace kolor ecru 152
Druty 4,5mm
Wielkość 178/70
Waga 106g
Subskrybuj:
Posty (Atom)
